fbpx

Miłosne historie z Bydgoszczą w tle

Każde miasto posiada swoje romantyczne historie. Również w Bydgoszczy ich nie brakuje. Dziś zdradzamy Wam te, które my najczęściej opowiadamy turystom! Dziewczyna z wieży, mezalians, a nawet trójkąt miłosny. Sprawdźcie czy znacie je wszystkie.

 

Kasztelanka z wieży i piękny Jarosław

Jak przystało na porządny zamek, również bydgoski posiadał zamkniętą w wieży niewiastę. Była nią Angelika, córka ważnego kasztelana. Mimo usilnych starań, ojcu nie udało się uchronić jej przed wielką miłością. A było to tak… Pewnego razu Karolus pojmał i umieścił w lochu księcia Jarosława. Młodzieniec niezwykłej urody rozkochał w sobie w mig kasztelankę. Dziewczyna wypuściła go potajemnie z lochu, a on obiecał powrócić i się jej oświadczyć. Po wielu miesiącach  Angelika zobaczyła go w końcu na horyzoncie. Rycerze księcia Jarosława rozpoczęli zaciętą bitwę z zamkowymi wojami. Zrozpaczona dziewczyna wybiegła ukochanemu na ratunek. Niestety gdy była już blisko, Czarny Rycerz zadał śmiertelny cios jej wybrankowi. Wściekła wbiła napastnikowi miecz w plecy. Kiedy padł na ziemię odkryła z przerażeniem, że zabiła własnego ojca.

 

Spacer "duchy i legendy Bydgoszczy"

Spacer “duchy i legendy Bydgoszczy”

 

W akcie szaleństwa rzuciła się w nurt Brdy. Dopóki zamek stał, dopóty Angelika wędrowała po nim nocami w poszukiwaniu Jarosława. Spacerując po ulicy Grodzkiej, możecie obejrzeć miniaturę dawnego gotyckiego zamku i odszukać jej wieżę.

 

O zakochanym piromanie

” Jakże pytać mam Kozaka? Co na miłość chorą zapadł On by z żalu świat podpalił Gdyby stracił Cię (…)”

Nie był to co prawda Kozak, ale reszta tekstu Dumki na dwa serca” zgadza się idealnie”…

Kolejna historia, to opowieść o nieodwzajemnionej miłości. Jedyna zachowana miejska kronika autorstwa Wojciecha Łochowskiego wspomina fakt wielkiego, miejskiego pożaru. Według podań młoda bydgoszczanka była odporna na zaloty mieszczanina Witkowskiego. Odrzucając jego uczucie, zmieniła nieodwracalnie wygląd Bydgoszczy! Jak to możliwe? Niedoszły kochanek ze złości i rozczarowania podpalił miasto. Zaprószony przez niego ogień zniszczył ważne budynki i dokumenty. Dzisiejsza Katedra stoi w miejscu spalonej przez Witkowskiego świątyni. Ocalała północna ściana pozostała niemym światkiem tamtych wydarzeń. Jakby na przekór tej niewesołej historii, obecny kościół stał się Sanktuarium Matki Boskiej Pięknej Miłości.

 

Kochliwy Kazimierz i Łuczniczka

Cofnijmy się ponownie do czasów grodowych. Na zamek razu jednego zawitał Król Kazimierz III Wielki! Zrobił obchód i ucztę zaliczył. Na dziedzińcu dostrzegł przepiękną pannę. Zrobiła na nim piorunujące wrażenie swą urodą i fachem. Dziewczyna była najlepszą zamkową łuczniczką. By więcej czasu z nią spędzić zaprosił ją na polowanie. Znany był ze swej kochliwości, ale uczucie do łuczniczki Bydgoszczy wydawało mu się w końcu prawdziwe.

 

zakochany Kazimierz i Łuczniczka

Mural bydgoski – Kazimierz Wielki i Łuczniczka Bydgoszcza

 

Ku swej rozpaczy przy kolejnych odwiedzinach odkrył, iż ukochana zginęła na polowaniu. Żal był tym większy gdyż przybył nadać prawa miejskie mieścinie przygrodowej aby przypodobać się wybrance . Pragnąc oddać hołd dziewczynie, zdecydował się nadać nowemu miastu nazwę Bydgoszcz! Nie pojawił się już tam więcej aby ran w sercu nie rozdrapywać.

Dżentelmen Janek

Pewnego razu krawiec Janek wyciągnął swoją wybrankę na spacerek po mieście. Były to czasy kiedy to jeszcze ulicę Długą zamykała od zachodu Brama Poznańska. Spokój zakochanych zakłócił wjazd bogatego kupca. Mężczyzna zauroczony urodą dziewczyny, zaczął składać jej niemoralne propozycje, nie zważając na oburzenie jej towarzysza. Janek jak przystało na dżentelmena, stanął w obronie honoru ukochanej. Nie zważając na konsekwencje, rzucił się na przybysza i wybił mu z głowy końskie zaloty. Niestety kupiec poszedł na skargę do burmistrza. Krawiec za swój czyn został skazany na ścięcie. Na szczęście dla zakochanych, Janek zaprzyjaźnionym był z miejskim katem, który umożliwił parze ucieczkę.

 

Legenda o bydgoskim kacie

Legenda o bydgoskim kacie

 

Zakochani zniknęli we mgle i słuch o nich zaginął. Do dziś jest w mieście ulica Chwytowo, która przypomina jak ludzie krzyczeli “chwytajcie go!”

 

Mezalians w atelier

Miłość nie patrzy na wiek. Przekonała się o tym Władysława Spiżewska. Pierwsza w Bydgoszczy polska fotografistka zawodowa, fachu nauczyła się od męża Stanisława. Rozeszła się z nim jednak i rozpoczęła życie na własny rachunek. Przełomem w jej karierze było nabycie pięknego zakładu na Gdańskiej . Kamienica wybudowana na zlecenie fotografa Oskara Ewalda posiadała na ostatnim piętrze w pełni wyposażone atelier. Kobieta nie narzekała na brak klientów, jedynie na nieuczciwą konkurencję. Gorszy czas dla Władysławy nadszedł po przejęciu kamienicy przez nowych właścicieli. Od samego początku dążyli do pozbycia się lokatorki. Kobieta napotkała z ich strony mnóstwo obelg oraz oszczerstw. Nie zamierzała się jednak wyprowadzić. Mimo przeciwności losu miłość zapukała do jej serca. Przyjęła na naukę zawodu młodzieńca – Józefa Popka. 17 lat młodszy mężczyzna, niższy od niej stanem, rozkochał ją i uszczęśliwił. Stał się jednak kolejnym pretekstem do szykan.

Zakochani zamieszkali ze sobą jeszcze przed ślubem, co oburzył mieszkańców Bydgoszczy. Ostatecznym ciosem dla fotografistki, był zakaz korzystanie przez klientów z windy. Zepsuty rzekomo dźwig spowodował z czasem spory spadek obrotów zakładu. Zadecydowało to o jego zamknięciu w połowie lat 20. XX wieku. Władysława zapłaciła sporą cenę za swój mezalians oraz upartość. Postanowiła wyjechać wraz z ukochanym z Bydgoszczy szukać lepszego życia. W planach mieli ponoć podróż do Brazylii.

 

Bydgoski trójkąt miłosny

Łuczniczka stojąca w Parku im. Jana Kochanowskiego, to niekwestionowany symbol Bydgoszczy.  Przez wiele lat była samotna, jednak jej los odmienił się w dniu wstąpienia Polski do Unii Europejskiej. Z tej okazji w mieście zawisła rzeźba Przechodzącego przez Rzekę. Postać młodzieńca umieszczono na linie między dwoma brzegami Brdy. W jego lewej ręce umieszczono strzały. Według legendy miejskiej, niesie je pięknej Łuczniczce. Szczęście najbardziej znanej pary bydgoskiej zakłóciło jednak pojawienie się w 2010 roku nowej Łuczniczki! Stanęła ona przed gmachem Opery Nova.

 

Łuczniczka Nova zimą przy Operze w Bydgoszczy

Łuczniczka Nova zimą przy Operze w Bydgoszczy

 

Jest szczuplejsza od swej starszej koleżanki i ze względu na bliskie usytuowanie obu rzeźb ma nieustannie oko na Przechodzącego. Od tego momentu nie wiadomo dokładnie do, której Łuczniczki idzie mężczyzna. Całe szczęście posiada dwie strzały, więc może obdarować obie Panny.

 

Nasze miasto idealnie nadaje się na romatyczny weekend. Chętnie pokażemy Wam gdzie straszyła Angelika oraz  którędy uciekł Janek z ukochaną. Sprawdzimy, która Łuczniczka nadaje się bardziej na wybrankę dla Przechodzącego oraz jak wygląda kamienica Władysławy Spiżewskiej.

Przede wszystkim jednak zachęcamy do spaceru i zwiedzania! Urokliwe uliczki Starego Miasta w Bydgoszczy czekają na odkrycie. Natomiast Wyspa Młyńska czy Wenecja Bydgoska to idealne scenerie do romantycznych oświadczyn. Zapraszamy do miasta nad Brdą!

 

Monika