Dolina Śmierci – warto zobaczyć!
Nadchodzi wrzesień – miesiąc rozpoczęcia II Wojny Światowej. Z tego powodu prezentujemy opis Doliny Śmierci, miejsca spokojnego, zacisznego, które było niemym świadkiem wydarzeń jesieni 1939 roku. Warto zobaczyć to miejsce. Zdjęcia z Doliny znajdziecie w Galerii.
Dolina Śmierci – jakże makabryczna nazwa, której nie znajdziemy na żadnej mapie, ani w żadnym wykazie miejscowości. Nie znajdziemy, bo to nie jest miejscowość, a miejsce nikomu do 1939 roku, a właściwie Polakom aż do 1946 roku nieznane. W takim to zacisznym, a przyznać trzeba pięknym otoczeniu, gdzie pagórki zasłaniały widoczność, a krzewy tłumiły echo wystrzałów, hitlerowscy oprawcy spod znaku „SS” urządzali masowe egzekucje. Tu brutalnie zabijano kwiat polskiej inteligencji Bydgoszczy. Ginęli nauczyciele i lekarze, urzędnicy i kapłani, robotnicy i prawnicy, rzemieślnicy i kupcy, oraz wszyscy, których uważano za wrogów Tysiącletniej Rzeszy i doktryny szaleńca – Adolfa Hitlera.
W okresie II wojny było to miejsce tabu. Nikt z Polaków – rodzin zaginionych nie dowiedział się, gdzie ich bliscy zostali straceni, choć wielu było pewnych tego, że nie żyją. Były jednak pojedyncze osoby, zarówno Niemcy nie włączający się w ludobójstwo, jak i miejscowi Polacy, którzy domyślali się, że działy się tam sprawy podejrzane i straszne.
Po ustaniu działań wojennych i wyzwoleniu naszych ziem rozpoczęły się prace badawcze, które potwierdziły istnienie miejsca straceń. Zaowocowało to ustawieniem w 1946 roku kamiennego obelisku ku ich czci. W takich okolicznościach trudno się dziwić, że już od 1947 roku wielu bydgoszczan którzy stracili swych bliskich przybywało, szczególnie w dniu Wszystkich Świętych, czy Dniu Zadusznym, by oddać hołd ofiarom, zapalić świeczkę i za nich się pomodlić. Rychło zrozumiano, że najlepszą modlitwą w tym miejscu będzie odbycie rozważań stacji Drogi Krzyżowej. Toteż gdy modlących się wraz z swymi kapłanami przybywało, ówczesne władze, choć polskie, ale podległe i uległe Sowietom widziały w tych zgromadzeniach niebezpieczeństwo. Jakie? Trudno jasno określić, ale pewnie sobie tylko znane. Potajemne Drogi Krzyżowe odbywały się tu w ciszy, ale w pierwszą niedzielę po Dniu Zadusznym. Ten zwyczaj, pomimo zniesienia restrykcji przetrwał wszystkie burze dziejowe. Ten zwyczaj trwa do dziś. Zmieniało się powoli otoczenie Doliny Śmierci. W dniu 31 sierpnia 1975 roku odsłonięto na wzgórzu obok miejsca straceń najwyższy w regionie, widoczny z daleka pomnik. Stylizowane złamane kłosy zboża na wysokich kolumnach przypominają wyciągnięte ku niebu ręce męczenników.
Od 1982 roku obok miejsca straceń zaczęło powstawać nowe osiedle, które przewidywano na 20 tysięcy mieszkańców. Obok miejsca zagłady tereny kiedyś odludne zaczęły tętnić życiem „wyrosłym” z krwi męczenników. W roku 1983 Ordynariusz Diecezji Chełmińskiej ks. bp Marian Przykucki 1983 erygował tu nową parafię. Miejsce dla niej wybrano nie przypadkowo, bo u samych wrót Doliny Śmierci, a za Patronkę dano Matkę Bożą, Królową Męczenników. Od tego czasu męczennikom w Dolinie Śmierci króluje i patronuje najlepsza z możliwych.
Orędowniczka, Matka Jezusa, Królowa Męczenników. Od tego też czasu tradycyjne już listopadowe Drogi Krzyżowe objęła swym patronatem wspomniana parafia. Tak dzieje się do dziś w każdą pierwszą niedzielę po Wszystkich Świętych, z małą różnicą, że obecnie w organizację tych nabożeństw włączyło się działające przy parafii Duszpasterstwo Akademickie „Martyria”.
Dolina Śmierci, wielki cmentarz bydgoskich męczenników, domaga się jednak godnego jej szacunku. Pewnie dlatego grupa osób natchnionych Duchem Pana postanowiła utworzyć nowe dzieło- Drogę Krzyżową która ma być symbolem Drogi na Golgotę XX wieku ludności Bydgoszczy.. Przewodnictwo nad tym dziełem objął budowniczy parafii ś. p. ks. prałat Zygmunt Trybowski. Do działania zdopingował też nas nasz Wielki Polak, Sługa Boży Jan Paweł II podczas pobytu w naszym mieście w 1999 roku. To On wymieniając trzy miejsca najważniejsze w Bydgoszczy wspomniał też o Dolinie Śmierci. On nakazał nam, obecnemu pokoleniu dbać o miejsca pamięci, ubogacać je i pamięć o nich przekazać następnym pokoleniom.
Rozpoczęto starania o budowę i zaczęły się kolejne trudności. Wydawałoby się, dzieło tak szlachetne, od samego początku miało wielu przeciwników. Upór ludzki i przychylność władz pozwoliły na rozpoczęcie fizyczne Golgoty.
W 2004 roku, w wigilię IV Dnia Papieskiego, dokonano poświęcenia I stacji Drogi Krzyżowej – wymarzonej Golgoty. W 2005 roku, w wigilię V Dnia Papieskiego poświęcono kolejną stację Drogi Krzyżowej. Budujemy Drogę Krzyżową, budujemy coś materialnego, które zapewne najbardziej odpowiada temu miejscu na którym jesteśmy. To przecież ponad 1000 osób zostało wzorem Jezusa pojmanych z swych domów, przesłuchiwanych i niewinnie skazanych na śmierć. Ci ludzie szli tędy w swej ostatniej drodze, upadali i doszli na swoją Golgotę. Oni szli jak Jezus otoczeni żołnierzami i popychani kolbami karabinów. Oni tu oddali swe życie, nad brzegiem wykopu – wspólnej mogiły, choć nie przybici do drzewa krzyża, ale wśród huku salwy plutonu egzekucyjnego. Niech te, a następnie kolejne stacje tej Golgoty pozwalają jeszcze bardziej skupić się, wyciszyć i może kolejny raz zastanowić się nad sensem życia i przemijania. Tu przecież o każdej porze roku razem z nami wędruje Królowa Męczenników i oni sami.
Tekst zaczerpnięty ze strony www.dolinasmierci.pl



